wieść o samobójstwie

Wieczorem w mieście rozeszła się wieść o samobójstwie starego Stewarda. Tablice świetlne ukazywały ogromną fotografię płonącego stosu, w który rzucił się, uprzednio starannie związa­wszy sobie ręce i nogi, a także napisawszy pożegnalny list do swych poddanych. Tego dnia nagłówki gazet głosiły wielkimi literami:

STUKNIĘTY BENELUKS PŁONIE, a późniejsze wydania donosiły, że CZARODZIEJ OSTATNI WIDZIAŁ STEWARDA: PODAJE SORHEDA JAKO SPRAWCĘ NIESZCZĘŚCIA B.

Ponieważ cały personel pałacu tajemniczo zniknął, Goodgulf uprzejmie podjął się zorganizować pogrzeb państwowy i ogło­sił lunch godziną żałoby narodowej po zmarłym władcy. Przez kilka następnych dni, pełnych zamieszania i politycznego wrze­nia, zręczny Czarodziej zwołał liczne konferencje prasowe. Cały­mi godzinami debatował z wysokimi urzędnikami, przekonując ich, że zgodnie z ostatnią wolą zmarłego przyjaciela, on, Goodgulf, ma dzierżyć władzę w państwie do czasu powrotu jedynego żywego potomka, Farahslaxa. W wolnych chwilach można go było znaleźć w pałacowej łazience, z której próbował usunąć słaby zapach czosnku i ropy naftowej.

W imponująco krótkim czasie Goodgulf zmobilizował senną stolicę i zorganizował sprawnie działającą milicję. Zarządzając zasobami Minas Troney, Czarodziej osobiście sporządzał wykazy zaopatrzenia, plany fortyfikacji oraz lukratywne umowy na dosta­wy, które własnoręcznie podpisywał. Z początku protestowano przeciw takim nadzwyczajnym uprawnieniom. Jednak nad mia­stem zbierały się czarne chmury. Ten fakt, oraz kilka nie wyjaś­nionych eksplozji w redakcjach opozycyjnych gazet uciszyły “tych przeklętych izolacjonistów", jak określił ich Goodgulf w szeroko rozpowszechnianym wywiadzie.

Wkrótce potem uciekinierzy ze wschodnich prowincji przynieśli wieść o hordach norek atakują­cych i zalewających graniczną warownię Twodoru - Oranyalekanau.